Wszystko na to wskazuje. Komisja Europejska wyzbywa się finansowania II filara Wspólnej Polityki Rolnej, przekazując środki do worków regionalnych. Liberalizowany jest rynek UE poprzez podpisywanie umów o wolnym handlu z różnymi regionami Świata, gdzie produkcja rolnicza jest tańsza i oparta na zdecydowanie mniej ograniczonych zasobach przestrzennych, przyrodniczych, klimatycznych czy ludzkich. O Zielonym Ładzie nikt już nie mówi. Wdrażanie tych przepisów przez rolników będą raczej pilnować firmy przetwórcze czy sieci detaliczne aniżeli urzędnicy. To zdecydowany zwrot, a nawet rewolucja w podejściu polityków do naszej branży, pomimo pięknych deklaracji o wadze rolnictwa, rolników i bezpieczeństwie żywnościowym.
Co to oznacza dla rolników. Zdecydowanie pogorszenie warunków prowadzenia działalności rolniczej, mniejsze dotacje, wzrost presji konkurencyjnej, wzrost kosztów produkcji. W efekcie rolnictwo europejskie będzie tracić rynki trzecie oraz własny rynek, na rzecz krajów, gdzie żywność produkuje się taniej, nie koniecznie lepiej w sensie jakości i standardów.
Czy to oznacza, że rolnictwo w ogóle zniknie z mapy gospodarczej Europy. Nie, tak źle nie będzie. Natomiast zdecydowanie przyspieszą procesy związane z koncentracją produkcji i dążeniem do złotej reguły 80/20, która oznacza, że 80% żywności produkować będzie 20% największych i najbardziej efektywnych gospodarstw. Takie już w Polsce istnieją i mają ciągle charakter rodzinny. Wejście do Unii Europejskiej i strumień finansowy spowodowały znaczącą modernizację takich gospodarstw pod kątem technologicznym i pod kątem skali produkcji. Te gospodarstwa mają nadal szansę się rozwijać, pod pewnymi jednak warunkami.
Po pierwsze rolnicy muszą z sobą współpracować gospodarczo. Potrzebne są silne struktury rynkowe. Urzędnik z Ministerstwa nie sprzeda za nich ziemniaków czy ogórków szklarniowych w sytuacji nadwyżki podaży nad popytem. To ciągle obszar do poprawy. Musimy zacząć walczyć o rynek, ale nie przez mechanizmy polityczne, które nie są skuteczne, ale poprzez organizowanie się. Temat trudny, ale nieodzowny. Z inicjatywy Prezesa WIR - Mieczysława Łuczaka, temu zagadnieniu poświęcone były tegoroczne fora rolnicze. Mam wrażanie, że po tych forach, zaczęto o tym mówić głośno w prasie rolniczej i podczas różnych branżowych wydarzeń. Mam nadzieję, że tym razem, na mówieniu się nie skończy. Rolnicy muszą się zorganizować i porzucić swoją niezależność na rzecz lojalnej współpracy. Tylko taka współpraca pozwala na wyrównanie ich szans i pozycji przetargowej w łańcuchu dostaw. Tego potrzebuje też dzisiejszy przemysł, który jest już bardzo skoncentrowany i wyspecjalizowany. Przemysł i sieci detaliczne szukają partnerów do współpracy ponieważ nie są w stanie pozyskiwać surowca od pojedynczych, nawet dużych gospodarstw rolnych. Taką współpracę muszą wspierać nowe mechanizmy pomocowe, odbiurokratyzowane i dające realną pomoc. Tego oczekujemy od rządzących w nowej perspektywie finansowej.
Po drugie potrzebne są ciągle środki finansowe na inwestycje. Technologie produkcji rozwijają się i są bardzo kosztowne. Musimy zadbać o pozycję rolników i naszych inwestycji w ramach środków i kopert regionalnych.
Po trzecie, każda branża potrzebuje strategii rozwoju opracowanej przez organizacje branżowe i samych rolników. Tu brawa należą się producentom wołowiny, którzy taką strategię posiadają, a ostatnio ogłosili budowę silnej marki polskiej wołowiny. To jest ten kierunek. Jakość, standardy, produkty markowe. Tylko tym możemy konkurować na wymagającym europejskim rynku, bo o konkurencji kosztowej z krajami trzecimi, nie mamy co marzyć.
Po czwarte potrzebna jest woda. To szczególnie dzisiaj widać na polach. Już dwa lata temu Wielkopolska Izba Rolnicza przygotowała i ogłosiła program zapobiegania suszy rolniczej, wskazując na potrzebę zwiększania retencji oraz współpracy różnych partnerów w tym procesie. Widzimy efekty naszej inicjatywy. Powstała ostatnio w Wielkopolsce, kolacja wodna. Jednak jest to proces na lata, w którym oczywiście będziemy brać udział
Potrzebne są oczywiście programy dla małych gospodarstw. One mają szanse w lokalnym przetwórstwie, rolniczym handlu detalicznym, działalności pozarolniczej i niszowej a część rolników będzie po prostu pracować poza rolnictwem.
Opracowanie:
Andrzej Przepióra
Źródło
Wielkopolska Izba Rolnicza
http://www.wir.org.pl/
Artykuł pochodzi z serwisu NowoczesnaFarma.pl








