Tytuł artykułu zaczerpnęliśmy z wczorajszej konferencji prasowej Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Konferencja przyniosła jeden konkret, czyli zapowiedź, że nie będzie dopłat do produkcji trzody chlewnej w formie programu, o który wnioskowali rolnicy, w tym Wielkopolska Izba Rolnicza, Locha Plus. Minister ocenił, że taki program finansowany wcześniej nie przyniósł oczekiwanych efektów i był jedynie drogim wsparciem socjalnym. Potwierdzeniem tej tezy jest dalszy postępujący spadek ilości stad. W rzeczywistości postawienie tej tezy wymagałoby jednak pogłębionych badań. Być może jest tak, że bez tego programu dynamika spadku ilości stad byłaby o wiele większa. Postulat dopłat do cyklu zamkniętego nie jest jedynym postulatem środowisk rolniczych.
Wielkopolska Izba Rolnicza od lat domaga się rekompensaty dla producentów trzody chlewnej, którzy nie ze swojej winy znaleźli się w strefie czerwonej i ponoszą tego konsekwencje w postaci niższych cen skupu i ograniczeń w przemieszczaniu zwierząt. Taka rekompensata jest jak najbardziej uzasadniona. Dzięki czerwonym strefom, rolnicy z białych stref mogą sprzedawać tuczniki bez ograniczeń. Mamy na to potwierdzenie ze strony Komisji Europejskiej. Jest to kluczowe, jeśli chcemy odbudować stada oraz rozwijać krajową produkcję warchlaków i tuczników w cyklu zamkniętym. Rozwój tego sektora wymaga znaczących inwestycji, jednak żaden rolnik nie zdecyduje się na ich podjęcie, mając świadomość ryzyka wystąpienia ASF oraz wahań cen skupu. Jest to konkretny postulat, który nadal pozostaje bez odpowiedzi. Jego realizacja stanowi, naszym zdaniem, podstawowy warunek podjęcia dalszych działań na rzecz rozwoju sektora produkcji trzody chlewnej.
Druga, podstawowa sprawa to zmniejszenie nadwyżki produkcji w całej UE. Po odbudowie stada przez Chiny, na skutek likwidacji ASF-u, mamy około 30% nadwyżkę podaży nad popytem. Ta wieprzowina krąży po Europie obniżając ceny skupu. Szukamy nowych rynków zbytu, ale koszty produkcji tucznika w Europie są o około 30% wyższe od kosztów produkcji w Brazylii czy w USA. Tamte kraje zaczynają dominować w eksporcie wieprzowiny na rynek azjatycki, który jest najbardziej rosnącym rynkiem, jeśli chodzi o spożycie mięsa. Z tego też powodu Komisja Europejska nie wrazi zgody na wsparcie finansowe producentów trzody chlewnej, czy na system cen minimalnych proponowanych przez niektóre organizacje rolnicze. Taki system pogłębiłby tylko problem i jeszcze bardziej zwiększył nadwyżkę drogiej wieprzowiny w UE. W tym kontekście rozumiemy decyzję Ministra o niedopłacaniu do produkcji trzody chlewnej.
Uważam, że nasi producenci powinni skupić się na rynku krajowym. Tu są rezerwy, ponieważ na dzień dzisiejszy, produkujmy mniej wieprzowiny niż jej spożywamy. Polacy nadal spożywają dużo wieprzowiny, ciągle więcej aniżeli drobiu, co na całym rynku unijnym już się odwróciło. To przyzwyczajenie do tradycyjnego schabowego jest naszym największym atutem do budowania przyszłości sektora.
Kolejna kwestia to model produkcji. Na bazie naszych kalkulacji i wyliczeń, model produkcji, który nawet dzisiaj broni się ekonomicznie - to produkcja w cyklu zamkniętym, w oparciu o własną bazę paszową, wykorzystanie gnojowicy, która daje tanie nawożenie i poprawia stosunki wodne oraz wykorzystanie dopłat do dobrostanu loch i tuczników. Ten model powinien być obudowany współpracą rolników w formie wspólnego inwestowania w biogazownie i spółdzielnie energetyczne oraz tworzenie grup marketingowych działających trochę na zasadzie tuczy kontraktowych, ale będących pod kontrolą rolników. Uwieńczeniem tego modelu powinna być polska giełda żywca i skoncentrowanie podaży surowca przez grupy producenckie, które ze sobą współpracują. Narzędziami takiej współpracy powinny być precyzyjne modele i algorytmy informatyczne oraz wspólne inwestycje w logistykę. Te tematy, z inicjatywy Mieczysława Łuczaka, Prezesa Wielkopolskiej Izby Rolniczej były wiodące podczas tegorocznej edycji Wielkopolskich Forów Rolniczych. Dalsze kroki to stworzenie marki polskiej wieprzowiny, której współwłaścicielem będą rolnicy. Kluczem powodzenia tego modelu jest zatem uniezależnienie się od duńskich warchlaków, zamknięcie cyklu produkcji, współpraca na rynku i innowacyjne narzędzia informatyczne. Takie działania powinny zostać ujęte i finansowane w tworzonych zrębach nowej wspólnej polityki rolnej. Ich wsparcie zapowiedział Minister podczas wczorajszej konferencji.
Wskazana przez nas, w dużym skrócie droga, jest trudna i wyboista. Wymagać będzie dużego wysiłku samych producentów, szczególnie w obszarze współpracy w różnych obszarach produkcji wieprzowiny. Jak widać na proste dopłaty do produkcji raczej nie ma szans, również ze względu na ograniczenia budżetu polskiego i unijnego.
Opracowanie: Andrzej Przepióra
Źródło
Wielkopolska Izba Rolnicza
http://www.wir.org.pl/
Artykuł pochodzi z serwisu NowoczesnaFarma.pl








